Ślepa Furia Team ukończył Bieg Rzeźnika!

Rzeźnik ukończony! Zrobiliśmy to💪
Błoto, deszcz, nieopisane zmęczenie, trudna trasa, podbiegi, zbiegi … ten bieg nie należy do łatwych!
Nie udałoby nam się tego zrobić gdyby nie upór niektórych …
Ślepa Furia = ślepa wiara w nas 😀Katarzyna to o Tobie.

Ja nie mógłbym nawet marzyć o starcie, gdyby nie moi biegowi partnerzy Krzysztof i Marcin S., od początku byli optymistami i chwała mim za to! Miroslaw Bieniecki nie widział przeszkód i umożliwił nam start, a dziewczyny dawały niezłego, mentalnego kopniaka, jak tylko pomyśleliśmy o zejściu z trasy.

Dla wszystkich planujących start w Bieg Rzeźnika, kilka rad:
1. przygotujcie się – to nie jest, jakiś tam bieg górski – to TEN Rzeźnik
2. zadbajcie o zaufanych i fajnych partnerów, moi spisali się na medal i nie wyobrażam sobie tego biegu z kims innym
3. nie lekceważcie siły supportu na trasie, to bardzo ważny element biegu, o ile nie kluczowy. Nie tylko chodzi o podanie żelu, chodzi o znacznie więcej, o zmotywowanie, zapewnienie, że “dacie radę”, “zrobicie to”, poklepanie po ramieniu czy podanie kubka coli. Im dalej w trasę tym jest to ważniejsze.
Szczególne podziękowania dla Katarzyna Wójcik-pyrć, która była na każdym punkcie i pilnowała abyśmy zmieścili się w czasie na ostatnim punkcie!

Wszystkim kibicom dziękuję za doping! Mimo tego, że na scenie deklarowałem, że nigdy więcej – na pewno na rzeźniku pojawięc się nie raz, bo jest to mega impreza.
Gratuluję OTK Rzeźnik, Miroslaw i wszystkim, którzy dokładają swoje “5 groszy” do zorganizowania tej niepowtarzalnej imprezy!
Jerzy


VI Bieg Integracyjny – XVIII Edycja Tygodnia Osób Niepełnosprawnych „Kocham Kraków z Wzajemnością”

02.06.2017 odbył się VI Bieg Integracyjny – zoragniazowany przez   Stowarzyszenie „Nie Widzę Przeszkód”. Wydarzenie odbyło się w ramach XVIII Edycji Tygodnia Osób Niepełnosprawnych –  „Kocham Kraków z Wzajemnością”. Rywalizacja odbyła się na terenie Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego Kraków Śródmieście przy pl. Na Groblach, uczestnicy zmierzyli się na dystansach:W ubiegły piątek (02.06.2017) odbyła się VI. Edycja Bieg Integracyjny – zorganizowana przez naszę Stowarzyszenie w ramach obchodów XVIII Tygodnia Osób Niepełnosprawnych „Kocham Kraków z Wzajemnością” – Małopolskie Dni Osób Niepełnosprawnych.

Dzięki uprzejmości kolegów z Międzyszkolnego Ośrodka Sportu Śródmieście w Krakowie – zapraszamy uż dziś do obejrzenia galerii zdjęć, więcej na
www.niewidzeprzeszkod.pl
Rywalizacja na bieżni sportowej odbyła się w tym roku na dystansach:
600m – Bieg zasadniczy kobiet
300m – Bieg dla sprinterów
300m –Bieg dla osób z niepełnosprawnością wzrokową oraz niepełnosprawnością intelektualną.

Do rywalizacji zaprosiliśmy niepełnosprawną młodzież oraz pełnosprawnych rówieśników.
Wszyscy uczestnicy otrzymali pakiety startowe, słodkie upominki oraz w tym roku specjalne okazjonalne chusty pamiątkowe.
Gratulujemy Wszystkim biorącym udział w biegu!!!
Zapraszamy za rok!

więcej zdjęć znajdziecie na: https://www.dropbox.com/sh/cvydd31f7ddm4uv/AABHFyBa7klBHLm8sN2hutioa?dl=0&preview=IMG_3268.jpg

Zapraszamy do obejrzenia filmu z imprezy: https://www.youtube.com/watch?v=ooWwS-dvxhQ&feature=youtu.be

 

REGULAMIN VI BIEGU INTEGRACYJNEGO

I. ORGANIZATOR
Stowarzyszenie „NIE WIDZĘ PRZESZKÓD” ul. Piotra Kluzeka 5/31; 31-222 Kraków

Telefon 663 038 019.  e-mail: kontakt@niewidzeprzeszkod.pl
II. CEL IMPREZY
Promocja Gminy Miejskiej Kraków jako przyjaznej osobom z niepełnosprawnością, integracja społeczności lokalnej oraz środowiska osób z niepełnosprawnością, popularyzacja biegania jako najłatwiejszej formy ruchu; zachęta do aktywnego spędzania wolnego czasu; wpisanie się w obchody XVIII Tygodnia Osób Niepełnosprawnych „Kocham Kraków z Wzajemnością”

III. TERMIN I MIEJSCE
02.06.2017 r. godz. 11.00, Boisko Sportowe MOS Śródmieście Plac Na Groblach 23, 31-101 Kraków

IV. WARUNKI UCZESTNICTWA
– osoby dorosłe po podpisaniu oświadczenia o braku przeciwwskazań oraz po okazaniu dowodu tożsamości w celu weryfikacji.
– dzieci i młodzież do lat 18-tu po podpisaniu zgody przez rodzica/opiekuna (należy okazać dokument, np. legitymację szkolną w celu zweryfikowania wieku).
– osoby niepełnosprawne po okazaniu legitymacji o niepełnosprawności

V. BIURO ZAWODÓW
Zapisy prowadzone będą:

– drogą mailową kontakt@niewidzeprzeszkod.pl (do dnia 30.05.2017)

– w biurze zawodów w godzinach 10.00 – 10.30

VI. PROGRAM IMPREZY
10.00 – otwarcie biura zawodów

11.00 – przywitanie uczestników i otwarcie imprezy

11.30 – 12.30 – star zawodników w poszczególnych grupach

13.00 – dekoracja zwycięzców

13.30 – zakończenie zawodów

VII.TRASA BIEGU
1200m – Bieg zasadniczy mężczyzn

600m  – Bieg zasadniczy kobiet

300m – Bieg dla sprinterów

300m  –Bieg dla osób niepełnosprawnych, których niepełnosprawność nie pozwala na przebiegnięcie dłuższego dystansu.

VIII. OPIEKA MEDYCZNA
Opiekę medyczną zapewnia organizator. Na terenie MOS w czasie trwania zawodów znajdować się będzie ratownik medyczny

IX. POSTANOWIENIA KOŃCOWE
Wiążąca i ostateczna interpretacja niniejszego regulaminu przysługuje wyłącznie organizatorowi biegu. Podpisanie odbiór pakietu startowego jest równoznaczny z akceptacją niniejszego regulaminu.


Islandia – Hvannadalshnukur 2109,6 m npm. Euro Summits Adventure’2017 START!

24 maja 2017 roku zdobyliśmy najwyższy szczyt Islandii – Hvannadalshnukur 2 109,6 m npm. To pierwszy w tym roku i za razem 43 szczyt na drodze do zdobycia Korony Europy. Do końca zostało tylko 4!

Powrót do projektu nie byłby możliwy, gdyby nie nowi przyjaciele, którzy we mnie uwierzyli – PUH Pilot​ i Marta Boguszewska​, Bieg Rzeźnika​, Compass PR​, Garmin Polska​, Hotele Diament​, Mostostal Zabrze i Fundacja PGE, Krzysztof Starnawski​ oraz Ci starzy przyjaciele – na pomoc których zawsze mogę liczyć.
Szczególnie dziękuję Pomoc to Moc – społeczna odpowiedzialność PZU​ za to, że od sześciu lat dbają o nasze bezpieczeństwo.

Read More


Portal Górski – Przed Rzeźnickim Czelendżem

Ślepa Furia i Ruda – blog na Portalu Górskim

Jurek – “majówka” jak to majówka – była, słoneczko pogrzało, browarek i łono natury w pełnym wydaniu! Postanowiliśmy pojechać w Bieszczady, ale nie w głowie nam była jakaś tam Siekierezada czy inna Połonina Caryńska – my postanowiliśmy zrobić trasę Biegu Rzeźnika.

Po co? Bo nie lubię niespodzianek, na trasie biegu tym bardziej, więc postanowiłem z jednym z moich „Rzeźnickich” partnerów sprawdzić co na nas będzie czekało 11 czerwca na trasie jednego z najbardziej hardcorowych biegów w Polsce.

Jak to się stało, że jestem na liście startowej? Zgadnijcie? Kiedyś nieśmiało wspomniałem, że fajnie byłoby wystartować w trzyosobowym zespole, i że to taki kultowy bieg i tak ciężko się dostać, poza tym start nieregulaminowy … I co się stało? Oczywiście Rudej nie trzeba dwa razy powtarzać, zadzwoniła, załatwiła i oznajmiła – Mirek Bieniecki – Dyrektor Festiwalu Bieg Rzeźnika – nie widzi przeszkód – startujecie …

Im bliżej startu, tym moje przerażenie rosło. Nie boję się o wytrzymałość na trasie, jestem sportowcem więc do formy dochodzę dość szybko, poza tym trenuję – niczym chomik w klatce, biegam po moim krakowskim wieżowcu! Boję się o kamienie których nie widzę, korzenie i wszystko inne co spotkam na trasie. Musicie pamiętać, że z racji tego, że nie widzę – praca moich nóg jest inna a co za tym idzie – zmęczenie mięśni jest nieporównywalnie większe niż u osób widzących. Ja biegnę w stanie ciągłego napięcia mięśni, tak abym mógł w każdej chwili zamortyzować potknięcie się, wywrotkę, nierówność pod nogami.

Stąd też pomysł na przejście całej trasy. Namówiłem znajomych, w tym jednego z moich biegowych partnerów – Krzysia Pyrcia, rzuciliśmy wszystko i pojechaliśmy w Bieszczady. Trasa, ciężka, cała w błocie, dużo kamieni, długie podbiegi, strome zbiegi, z których zdecydowanie nie pozbiegam… Wyżebraliśmy u Mirka dodatkowe 3 godziny, startujemy wcześniej ale nadal trzęsiemy portkami, no bo będziemy na trasie pełnej dzikich zwierząt. Ale czego człowiek nie robi dla sławy i hajsu?

Ruda – ten wyjazd w Bieszczady był Jurkowi bardzo potrzebny, bo o ile reszta Teamu zdawał sobie sprawę z trudności trasy o tyle Jurek zdawał się żyć w zupełnie innym przeświadczeniu. Poszli z plecakami, spali pod namiotem no i przekonali się na własnej skórze, że Bieszczady mogą dać w dupę. Jak zapytałam Krzyśka Pyrcia czego boi się najbardziej na kilka tygodni przed startem w Rzeźniku odpowiedział: że Jurek za mało trenował, że on (Krzysiek) nie da rady, że niedźwiedzie ich zeżrą, że może któryś z nich złamać nogę.

Bieg Rzeźnika to sprawdzian, ale w najmniejszym stopniu fizyczny. To przede wszystkim sprawdzian siły przyjaźni i relacji między partnerami biegowymi. Obserwuję ten bieg i uczestników od kilku lat i miałam okazję zaobserwować niejedną, złamaną przez Rzeźnika przyjaźń. Rzeźnik weryfikuje siłę relacji, zaufania, zdolności do wybaczenia niedyspozycji drugiej osoby, mierzy poziom empatii. Jest siłą destrukcyjną ale tylko dla przyjaźni, które nie są warte przetrwania.

Ja wierzę, że na mecie wypijemy niejednego browara, świętując sukces szalonego Teamu z Nie Widzę Przeszkód, Ślepej Furii i Rudej!
http://www.portalgorski.pl/blogi/post/przed-rzeznickim-czelendzem#readmore


Unikatowe zdjęcia Krzysztofa Starnawskiego do wylicytowania

Zapraszam do licytacji 8 unikatowych zdjęć z prywatnej kolekcji Krzysztof Starnawskiego.
Przypominam, że dochód z licytacji zostanie przeznaczony na zdobycie ostatnich 5 szczytów Korony Europy.

więcej na:

https://allegro.pl/listing?string=PRYWATNA%20KOLEKCJA%20KRZYSZTOF%20STARNAWSKI&order=m&bmatch=base-relevance-floki-5-nga-uni-1-3-0511

https://www.facebook.com/SNWPatESA/

https://www.facebook.com/dual.rebreather

Krzysztof Starnawski (ur. 1968) – polski sportowiec ekstremalny, płetwonurek, speleolog, taternik, ratownik TOPR. Specjalizuje się w nurkowaniu w jaskiniach oraz nurkowaniu pod lodem.

Zdobywca Kolosa w kategorii „Wyczyn roku” (1999) za dokonanie najgłębszego polskiego nurkowania swobodnego (131 m) w jaskini Hranická propast w Czechach oraz wyróżnienia w 2000 roku za pobicie tego rekordu o 50 m.
Organizator i uczestnik wyprawy, która w 2003 roku poinformowała o odnalezieniu wraku zatopionego w 1945 roku na Bałtyku niemieckiego statku MS Goya, oraz wypraw do Meksyku.

Na początku grudnia 2011 roku ustanowił rekord świata w nurkowaniu z zamkniętym obiegiem na poziomie 283 metrów. 1 października 2012 zanurkował na głębokość 223 m w podwodnej jaskini w Hranickiej propasti, ustanawiając nowy rekord Polski. Kolejny raz Starnawski dokonał pomiaru głębokości tej jaskini 27 września 2016 – 404 m, co czyni ją najgłębszą zatopioną (podwodną) jaskinią na świecie. Nurek zmierzył to, schodząc z butlą na głębokość 200 metrów do szczeliny w formacji skalnej, a następnie przy pomocy skonstruowanego przez Bartłomieja Gryndę zdalnie sterowanego robota podwodnego GRALmarine. W listopadzie 2016 został nominowany do nagrody Podróżnika Roku 2017 National Geographic.

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Starnawski

 


Mirek Bieniecki z Biegu Rzeźnika #niewidziprzeszkod

Udział w „Biegu Rzeźnika” to dla wielu biegaczy ostateczny egzamin ich umiejętności
– to ukoronowanie setek godzin wysiłku, pracy i hektolitrów potu, jakie włożyli w swoje
przygotowanie do tego wydarzenia. Dla Jurka zaś możliwość zdobycia Korony Europy to
ukoronowanie pracy, jaką z każdym dniem wkłada w udowadnianie światu, że
niepełnosprawność nie jest ograniczeniem – tłumaczy Mirosław Biernacki, dyrektor
Biegu Rzeźnika. – Jurek jest niezwykłym człowiekiem. Dzięki ogromnej determinacji
i wierze w ludzi z pasją zdobywa kolejne szczyty – i nie tylko te górskie, ale przede
wszystkim szczyty własnych możliwości. Swoją działalnością pokazuje innym
niepełnosprawnym, że wystarczy odważyć się i uparcie dążyć do celu. Niesie światło
i daje nadzieję tym, którzy z różnych powodów stracili siłę do walki o siebie i swoje
marzenia. Całym sercem wspieramy Jego misję i dlatego tym razem to my pragniemy
pomóc Jurkowi w dotarciu do Jego mety, jaką jest Korona Europy!


PIERWSZA W POLSCE SZKOŁA MISTRZOSTWA SPORTOWEGO DLA NIEPEŁNOSPRAWNYCH WZROKOWO.

Od września rusza szkoła podstawowa i Liceum
będzie mieściła się we Wrocławiu, przy ulicy Kamiennogorskiej 16
Klasy: Goalball, Blind football, Lokkoatletyka, Pływanie, Showdown
kontakt: 531319734 – Wacław Falkowski

 

<iframe src=”https://www.facebook.com/plugins/video.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Fwacek.falkowski%2Fvideos%2F10208287091483421%2F&show_text=0&width=560″ width=”560″ height=”315″ style=”border:none;overflow:hidden” scrolling=”no” frameborder=”0″ allowTransparency=”true” allowFullScreen=”true”></iframe>


#SiłkaDlaNiepełnosprawnegoOsiłka

W ostatnim czasie naszego przyjaciela Marcina Ryszkę spotkała okropna sytuacja. Takim postawom mówimy zdecydowane NIE!

Wyobraź sobie, że nagle tracisz wzrok. Kilka codziennych czynności staje się nieco trudniejszych. Granie w piłkę? Ciężko sobie to w ogóle wyobrazić. Chodzenie na siłownię? W tej sytuacji chyba trzeba je porzucić, zwłaszcza, że nigdy nie było specjalnej motywacji do hantli czy sztang. Poruszanie się po mieście? Ciężka sprawa, ale w sumie jeszcze do wykonania. Tak czy inaczej – codzienne sprawy zwiększają swoją trudność o kilka ładnych poziomów.

I teraz pomyślcie sobie, że jest gość, który mimo braku wzroku potrafi:

a) grać w piłkę i reprezentować w tym kraj,
b) zdobyć mistrzostwo świata w pływaniu i kilka innych sukcesów w tej dyscyplinie,
c) regularnie oglądać mecze i się tym emocjonować,
d) ukończyć trzy kierunki studiów,
e) mieć dobrą pracę w stowarzyszeniu i na uczelnianym centrum informatyki AGH w Krakowie,
f) komentować paraolimpiadę w TVP,
g) być lepiej wysportowanym niż zdecydowana większość z nas.

Przyznacie, że to pokaźna lista osiągnięć, jak na dość mocne ograniczenia, z jakimi Marcin Ryszka, którego mogliście poznać szerzej w naszym wywiadzie (szczerze polecamy), musi się borykać. Kapitan reprezentacji Polski w blind football – jak każdy niepełnosprawny – musiał prędzej czy później natrafić na mur absurdalnych obaw rodem z Ciemnogrodu. Większość niepełnosprawnych woli swoje problemy jednak przemilczeć i specjalnie się nie wychylać, a Marcin idzie z otwartym tekstem do ludzi. I nam się to podoba.

O co dokładnie chodzi? Marcin regularnie od dziesięciu lat odwiedza siłownie. Ćwiczenie na nich nie sprawia mu żadnego problemu, nie potrzebuje żadnej eskorty, pomocnika, nic nigdy się nie wydarzyło. Gdy idzie na nową siłownię, czuje się – jak mówi – jakby wchodził do nowego sklepu. Tak jak w supermarkecie trzeba zapamiętać, gdzie są kosmetyki, a gdzie warzywa, tak na siłowni wystarczy się dowiedzieć, gdzie się robi plecy, a gdzie nogi. Jeden dzień i czujesz się jak w domu. Marcin nie miał żadnej siłowni w swoim pobliżu, więc musiał do niej kilka razy w tygodniu dojeżdżać, co z oczywistych względów było jakimś utrudnieniem. Możemy więc wyobrazić sobie jego reakcję, gdy dowiedział się, że niedaleko domu otworzyli mu nowy klub fitness. Koniec dojazdów, wyjście na siłkę kiedy tylko ma się na to ochotę, bajka.

Problem jest tylko jeden – w nowym klubie nie pozwalają mu ćwiczyć.

Tak, dobrze przeczytaliście – wypraszają niewidomego z siłowni tylko dlatego, że jest niewidomym. Powód? Na pewno spadnie mu na nogę sztanga (mimo że przez dziesięć lat nie spadła) albo zrobi sobie coś innego (mimo że nigdy sobie nic nie zrobił). Uważamy to za ogromny absurd, dlatego zdzwoniliśmy się by pogadać o tej chorej sytuacji. Od razu wyjaśniamy – nie chodzi o samego Marcina, a o to, by pokazać ludziom, że niewidomy na siłowni nie musi wcale oznaczać kataklizmu. I zaapelować – traktujcie niepełnosprawnych tak jak każdego innego.

***

– Jak tam po wczorajszym treningu? Nie spadła ci żadna sztanga na nogę?

– Wszystko w porządku. Powiem więcej, jestem teraz w drodze do pracy i mam ze sobą spakowaną torbę z rzeczami na siłkę. Mam w planie zrobić sobie po południu tlenówkę, może przebiegnę z osiem kilometrów. Idę na siłownię przy basenie AGH w Krakowie, na którą chodziłem do tej pory. Mam do niej trochę dalej, ale tu przynajmniej nikt się nie boi, że sztanga spadnie mi spadnie na nogę.

– Próbowałeś przekonywać ludzi z nowej siłowni, że normalnie dajesz sobie radę, ale jak rozumiem złoty medal mistrzostw świata w pływaniu czy obecność w reprezentacji Polski nie były wystarczającymi argumentami.

– Gdy najpierw do nich zadzwoniłem, nie było żadnego problemu. Pracownica oprowadziła mnie po całym ośrodku, powiedziała, że instruktorzy są bardzo pomocni. Sama widziała, że sprawnie się w tym poruszam, więc spisaliśmy umowę. Było OK. Poszedłem potem z dziewczyną na rynek spotkać się ze znajomymi i dostałem telefon od menedżera klubu. Pytał, czy mam jakiegoś przewodnika, opiekuna, kogoś, kto będzie ze mną przychodził, bo oni nie mają specjalnego ubezpieczenia. To jest jakieś ubezpieczenie od osób niepełnosprawnych? Jak przychodzisz na siłownię, to chyba bierzesz za to odpowiedzialność. Mówił tak jakoś na około, aż w końcu spytałem, o co mu w ogóle chodzi i czy chce rozwiązać ze mną umowę. Powiedział, że tak będzie lepiej dla mojego bezpieczeństwa. Pomyślałem sobie, że nie ma co się obrażać czy stroić fochów, bo przyzwyczaiłem się, że ludzie czasem nie mają pojęcia o takich ludziach jak my. Poprosiłem o spotkanie z właścicielem, napisałem do niego długiego maila, w którym opisałem całą sytuację, dałem link do naszego wywiadu czy innych publikacji. Właściciel nie chciał mnie obrazić, ale moje argumenty kompletnie do niego nie trafiały. Oni nie potrafili zrozumieć, że to nie jest pierwsza siłownia, do której przychodzę. Pierwszy raz na siłowni byłem w wieku 16 lat, teraz mam 26. Zgodzili się tylko na to, że mogę przychodzić z przewodnikiem. Ja normalnie pracuję, przecież nie będę prosił kogoś by chodził ze mną i zgrywał pod tę osobę grafik. To bez sensu. Mówili, że jak mi się coś stanie, to podam ich do sądu i zbankrutują.

– Na ile te obawy były uzasadnione? Miałeś kiedykolwiek sytuację, że z czymś sobie na siłowni nie poradziłeś?

– Nie. Zazwyczaj jest tak, że gdy czegoś nie wiem podchodzi do mnie instruktor i proponuje pomoc. Mnóstwo jest też – że tak powiem – ziomków z siłowni. Robię sobie serię, a on podchodzi i pyta, czy może mi pomóc założyć ciężar czy coś. Ludzie są otwarci. Kiedyś gdy wracałem do szatni podszedł do mnie chłopak i powiedział, że patrzył na mnie z boku i gdy następnym razem nie będzie mu się chciało przyjść na siłkę, to pomyśli sobie o mnie. Wiadomo, że ja ćwiczę dla siebie, ale to pokazuje, że ludzie pozytywnie odbierają to, co robisz. W wiadomościach znajomi pisali mi wczoraj, że są też inni niewidomi, którzy chodzą na siłownię. Ktoś widział kogoś w Skawinie, ktoś w Galerii Krakowskiej. Ciekaw jestem, ile zdarzyło się wypadków na siłowni z udziałem osoby niewidomej i jak to wygląda w porównaniu do osób zdrowych. Na samej siłowni nie zdarzył mi się żaden wypadek, ale miałem różne inne sytuacje. Uderzyłem się na przykład głową w ścianę na basenie, bo źle policzyłem ruchy. Innym razem wpadłem na słupek na boisku i rozwaliłem nos. Losowe sytuacje. Nie przypominam sobie, bym kogoś potem ciągał po sądach.

– Sytuacja na dziś wygląda tak: chcesz iść na tę nową siłownię, ale oni cię tam nie wpuszczają.

– Czuję się z tym zajebiście źle, ale co zrobisz – trzeba wziąć to na klatę, będę chodził na starą siłownię. Gryzłem się mega długo, czy napisać o tym post na Facebooku, bo nie lubię odwalać takich akcji. Nie lubię roszczeniowych ludzi i sam taki nie jestem. Chciałbym, by to było apelem do innych, że niepełnosprawni też mogą żyć normalnie. I do niepełnosprawnych, by nie bali się mówić o swoich problemach. Chcę byś to wyraźnie podkreślił – to nie jest tak, że ja jestem obrażony. Mnie przeraża samo podejście do tematu, bo oni nie chcieli mnie nawet słuchać. Proponowałem tydzień próbny, ale nawet nie dali szansy. Kumpel, który jest właścicielem takiego klubu we Wrocławiu powiedział mi, że gdyby do niego przyszła taka osoba jak ja, to on bym na tym zbudował swój marketing. Zawsze wiedziałem, że może być problem z odbiorem osób niewidomych na – na przykład – rozmowach o pracę. Ale w świecie sportu? Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło. Myślałem, że gdzie jak gdzie, ale tu zawsze jest zrozumienie. I do tej pory zawsze było.

***

Dlatego apelujemy i my – myślcie. Do restauracji też nie wpuścicie niewidomego, bo poucina sobie palce nożem? Zabronicie mu przechodzić przez jezdnię, bo na pewno wpadnie pod autobus? Nie sprzedacie zapałek, bo prawdopodobnie podpali sobie włosy, nie wpuścicie do galerii, bo przywali głową w szklaną witrynę i narobi strat?

Życie dało im już wystarczającego gonga. Nie musicie poprawiać kopniakami.